Stanisław Lenartowicz

Widzisz odpowiedzi wyszukane dla frazy: Stanisław Lenartowicz




Temat: komedie
Bajland - reż. Henryk Dederko
• Brunet wieczorową porą - reż. Stanisław Bareja
• Chłopaki nie płaczą - reż. Olaf Lubaszenko
• C.K. Dezerterzy - reż. Janusz Majewski
• Co mi zrobisz jak mnie złapiesz? - reż. Stanisław Bareja
• Czarodziej z Harlemu - reż. Paweł Karpiński
• Deja Vu - reż. Juliusz Machulski
• Dzień Świra - reż. Marek Koterski
• Dziewczyny do wzięcia - reż. Janusz Konratiuk
• Filip z konopi - reż. Józef Gębski
• Gdzie jest generał? - Tadeusz Chmielewski
• Giuseppe w Warszawie - reż. Stanisław Lenartowicz
• Hydrozagadka - reż. Andrzej Konratiuk
• Jak rozpętałem II wojnę światową - reż. Tadeusz Chmielewski
• Kilerów dwóch - reż. reż. Juliusz Machulski
• Kłopotliwy gość - reż. Jerzy Ziarnik
• Kochaj albo rzuć - reż. Sylwester Chęciński
• Konopielka - reż. Witold Leszczyński
• Miś - reż. Stanisław Bareja
• Mąż swojej żony - reż. Stanisław Bareja
• Motodrama - reż. Andrzej Konic.
• Nic śmiesznego - reż. Marek Koterski
• Nie ma mocnych - reż. Sylwester Chęciński
• Nie ma róży bez ognia - reż. Stanisław Bareja
• Rozmowy kontrolowane - reż. Sylwester Chęciński
• Rzeczpospolita babska - reż. Hieronim Przybył
• Skarb - reż. Leonard Buczkowski
• Szczęśliwego Nowego Jorku - reż. Janusz Zaorski
• Wniebowzięci - reż. Andrzej Kondratiuk
• Zezowate szczęście - reż. Andrzej Munk
Wyświetl wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: POLSKIE KOMEDIE
• Bajland - reż. Henryk Dederko
• Brunet wieczorową porą - reż. Stanisław Bareja
• Chłopaki nie płaczą - reż. Olaf Lubaszenko
• C.K. Dezerterzy - reż. Janusz Majewski
• Co mi zrobisz jak mnie złapiesz? - reż. Stanisław Bareja
• Czarodziej z Harlemu - reż. Paweł Karpiński
• Deja Vu - reż. Juliusz Machulski
• Dzień Świra - reż. Marek Koterski
• Dziewczyny do wzięcia - reż. Janusz Konratiuk
• Filip z konopi - reż. Józef Gębski
• Gdzie jest generał? - Tadeusz Chmielewski
• Giuseppe w Warszawie - reż. Stanisław Lenartowicz
• Hydrozagadka - reż. Andrzej Konratiuk
• Jak rozpętałem II wojnę światową - reż. Tadeusz Chmielewski
• Kilerów dwóch - reż. reż. Juliusz Machulski
• Kłopotliwy gość - reż. Jerzy Ziarnik
• Kochaj albo rzuć - reż. Sylwester Chęciński
• Konopielka - reż. Witold Leszczyński
• Miś - reż. Stanisław Bareja
• Mąż swojej żony - reż. Stanisław Bareja
• Motodrama - reż. Andrzej Konic.
• Nic śmiesznego - reż. Marek Koterski
• Nie ma mocnych - reż. Sylwester Chęciński
• Nie ma róży bez ognia - reż. Stanisław Bareja
• Rozmowy kontrolowane - reż. Sylwester Chęciński
• Rzeczpospolita babska - reż. Hieronim Przybył
• Skarb - reż. Leonard Buczkowski
• Szczęśliwego Nowego Jorku - reż. Janusz Zaorski
• Wniebowzięci - reż. Andrzej Kondratiuk
• Zezowate szczęście - reż. Andrzej Munk
Wyświetl wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Żegnaj, Szymku
Żegnaj, Szymku
Dlaczego nie wspominacie, że na pogrzebie byli co najmniej tak samo
dla Niego ważni ( albo i bardziej) reżyserzy wrocławscy jak
Sylwester Chęciński, Stanisław Lenartowicz, czy przede wszystkim
Wiesław Saniewski, u którego Szymek debiutował w filmie "Dotknięci".
U Wieśka zresztą zagrał 3 razy, ostatnio w "Bezmiarze
sprawiedliwości". Wyświetl wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: kino w Gdyni ...
Klub Filmowy żyje i warto się do niego wybrać w ten weeekend na "Festiwal "80
lat - Gdynia w Kinie, Kino w Gdyni"

Projekt zakłada prezentację w ramach uroczystych obchodów 80 - lecia miasta
Gdyni, 8 filmów nawiązujących do historii, tradycji, kultury, rozwoju i
krajobrazu miasta. Przeglądowi obrazów marynistycznych, jak również filmów
zrealizowanych w Gdyni będą towarzyszyć rozmowy (m.in. z Admirałem Floty p.
Henrykiem Hieronimem Pietraszkiewiczem, Dowódcą Okrętu Podwodnego ORP Orzeł II
Edwardem Olewińskim oraz Komandorem Stanisławem Wielebskim) i konkursy z
cennymi nagrodami dla widzów (m.in. rejs jachtem i okrętem Marynarki Wojennej).

Program imprezy:
Sobota 21 października 2006
12.00 "Orzeł" reż. Leonard Buczkowski
14.00 "Smuga cienia" reż. Andrzej Wajda
16.00 "Cała naprzód" reż. Stanisław Lenartowicz
18.00 "Rapsodia Bałtyku" reż. Leonard Buczkowski"

Niedziela 22 października 2006
12.00 "Wraki" rez. Ewa i Czesław Petelscy
14.00 " Żona dla Australijczyka" Stanisław Bareja
16.00 "Jutro Meksyk" Aleksander Ścibor - Rylski
18.00 "Trójkąt bermudzki" Wojciech Wójcik Wyświetl wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Tramwaje w filmie
"To ja zabiłem" (1974)
Prod. Polska, reż. Stanisław Lenartowicz. Dosyć długie ujęcie "poświęcone"
wagonowi 102N. Był on niebieski i miał fartuchy na na całej długości pudła
(tzn. wycięć nie było). Skoro był iebieski, to znaczy, że był to Wrocław albo
Kraków. Pewności nie mam, o które miasto mogło chodzić, ale zapisałem
sobie "Wrocław". Wyświetl wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Polskie Komedie
Sami Swoi
Poszukiwany- Poszukiwana
Wabank
Kingsajz
Nie lubie poniedziałku
Bajland - reż. Henryk Dederko
• Brunet wieczorową porą - reż. Stanisław Bareja
• Chłopaki nie płaczą - reż. Olaf Lubaszenko
• C.K. Dezerterzy - reż. Janusz Majewski
• Co mi zrobisz jak mnie złapiesz? - reż. Stanisław Bareja
• Czarodziej z Harlemu - reż. Paweł Karpiński
• Deja Vu - reż. Juliusz Machulski
• Dzień Świra - reż. Marek Koterski
• Dziewczyny do wzięcia - reż. Janusz Konratiuk
• Filip z konopi - reż. Józef Gębski
• Gdzie jest generał? - Tadeusz Chmielewski
• Giuseppe w Warszawie - reż. Stanisław Lenartowicz
• Hydrozagadka - reż. Andrzej Konratiuk
• Jak rozpętałem II wojnę światową - reż. Tadeusz Chmielewski
• Kilerów dwóch - reż. reż. Juliusz Machulski
• Kłopotliwy gość - reż. Jerzy Ziarnik
• Kochaj albo rzuć - reż. Sylwester Chęciński
• Konopielka - reż. Witold Leszczyński
• Miś - reż. Stanisław Bareja
• Mąż swojej żony - reż. Stanisław Bareja
• Motodrama - reż. Andrzej Konic.
• Nic śmiesznego - reż. Marek Koterski
• Nie ma mocnych - reż. Sylwester Chęciński
• Nie ma róży bez ognia - reż. Stanisław Bareja
• Rozmowy kontrolowane - reż. Sylwester Chęciński
• Rzeczpospolita babska - reż. Hieronim Przybył
• Skarb - reż. Leonard Buczkowski
• Szczęśliwego Nowego Jorku - reż. Janusz Zaorski
• Wniebowzięci - reż. Andrzej Kondratiuk
• Zezowate szczęście - reż. Andrzej Munk

C.K. Dezerterzy
Jak rozpętałem II wojnę swiatową
Kochaj albo rzuć
Konopielka
Miś


google.pl Wyświetl wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Poszukuję filmów wojennych
Szukam filmów wojennych z lat PRL-u, poniżej podaje listę tytułów, których szukam, wraz z reżyserami i rokiem wydania:

1947 - Zakazane piosenki (reż. Leonard Buczkowski)
1948 - Ostatni etap (reż. Wanda Jakubowska)
1948 - Stalowe serca (reż. Stanisław Urbanowicz)
1949 - Ulica Graniczna (reż. Aleksander Ford)
1949 - Za wami pójdą inni (reż. Antoni Bohdziewicz)
1950 - Dom na pustkowiu (reż. Jan Rybkowski)
1950 - Robinson warszawski / Miasto nieujarzmione (reż. Jerzy Zarzycki)
1953 - Żołnierz Zwycięstwa (reż. Wanda Jakubowska)
1955 - Godziny nadziei (reż. Jan Rybkowski)
1955 - Błękity Krzyż (reż. Andrzej Munk)
1957 - Dezerter (reż. Witold Lesiewicz)
1957 - Eroica (reż. Andrzej Munk)
1957 - Historia jednego myśliwca (reż. Hubert Drapella; współscenarzystą był gen. Stanisław Skalski)
1958 - Pigułki dla Aurelii (reż. Stanisław Lenartowicz)
1958 - Wolne Miasto (reż. Stanisław Różewicz)
1959 - Biały niedźwiedź (reż. Jerzy Zarzycki)
1959 - Cafe pod minogą (reż. Bronisław Brok)
1959 - Kamienne niebo (reż. E. & C. Petelscy)
1959 - Krzyż Walecznych (reż. Kazimierz Kutz)
1959 - Orzeł (reż. Leonard Buczkowski)
1959 - Zamach (reż. Jerzy Passendorfer)
1960 - Rok pierwszy (reż. Witold Lesiewicz)
1961 - Droga na zachód (reż. Bohdan Poręba)
1961 - Dziś w nocy umrze miasto (reż. Jan Rybkowski)
1961 - Kwiecień (reż. Witold Lesiewicz)
1961 - Ludzie z pociągu (reż. Kazimierz Kutz)
1961 - Samson (reż. Andrzej Wajda)
1961 - Świadectwo urodzenia (reż. Stanisław Różewicz)
1962 - Drugi brzeg (reż. Zbigniew Kuźmiński)
1963 - Daleka jest droga (reż. Bohdan Poręba)
1963 - Na białym szlaku (reż. Jarosław Brzozowski)
1963 - Pasażerka (reż. Andrzej Munk)
1964 - Giuseppe w Warszawie (reż. Stanisław Lenartowicz)
1964 - Naganiacz (reż. E & C. Petelscy)
1964 - Pierwszy dzień wolności (reż. Aleksander Ford)
1964 - Prawo i pięść (reż. Jerzy Hoffman i Edward Skórzewski)
1964 - Ranny w lesie (reż. Janusz Nasfeter)
1964 - Skąpani w ogniu (reż. Jerzy Passendorfer)
1965 - Barwy walki (reż. Jerzy Passendorfer)
1966 - Don Gabriel (reż. E. & C. Petelscy)
1966 - Potem nastąpi cisza(reż. Janusz Morgenstern)
1967 - Kontrybucja (reż. Jan Łomnicki)
1967 - Stajnia na Salwatorze (reż. Paweł Komorowski)
1968 - Rassenschande / Kiedy miłość byłą zbrodnią (reż. Jan Rybkowski)
1969 - Wniebowstąpienie (reż. Jan Rybkowski)
1970 - Dzień oczyszczenia (reż. Jerzy Passendorfer)
1970 - Znicz olimpijski (reż. Lech Lorentowicz) Wyświetl wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Czy TVP bije jakis rekord w emisji "Znachora" ?
Dla mnie mogą powtórzać za rok, dwa, ..., a z chęcią ponownie obejrzę. Jest to
film oglądany przez całą rodzinę, od Babci do młodzieży
Rok temu film ten obejrzało prawie 5,5 mln ludzi + ja :)

Wyciskacz łez, który przywołuje pozytywne odczucia, że miłość i dobro wbrew
przeciwnościom losu zwycięża. Problemy i losy rodzinne ..., gdzie ich nie ma.
I nie zapomniane słowa z filmu: "Nie wyjdę za Ciebie, bo Cię nie kocham"

Ciekawostki z TVP:
(...)"Znachora", jak żaden inny polski film przedwojenny, otacza legenda.
Wpłynęła na nią niezwykła popularność książki Tadeusza Dołęgi-Mostowicza,
według której został zrealizowany. Już w 1934 roku Michał Waszyński przeniósł
na ekran inną powieść tego autora - "Prokurator Alicja Horn", cztery lata
później zrealizował "Znachora", a w roku 1939 "Testament profesora Wilczura".
Ten ostatni film po raz pierwszy zaprezentowany został w Generalnej Guberni w
roku 1942, ale nie zachowała się jego żadna kopia, wiadomo jedynie, że w
pierwszej scenie "Testamentu" pojawia się sam Dołęga-Mostowicz. W sumie w
latach 1934-39 przeniesiono na ekran 10 dzieł tego pisarza i bez przesady
powiedzieć można, iż miał on bardzo duży wpływ na oblicze polskiego kina lat
30. Do jego utworów sięgano także po wojnie. W 1956 Jan Rybkowski
zrealizował "Nikodema Dyzmę", a w roku 1983 Stanisław Lenartowicz "Pamiętnik
pani Hanki". Powodzenie wprowadzonych do szerokiego rozpowszechniania na
początku lat 70. przedwojennych kinowych przebojów, takich jak "Znachor"
i "Profesor Wilczur", sprawiło, że TVP nakręciła dwa seriale według utworów
Dołęgi-Mostowicza - "Doktor Murek" i "Kariera Nikodema Dyzmy". W roku 1982
powstała kolejna adaptacja "Znachora" zrealizowana przez Jerzego Hoffmana z
Jerzym Binczyckim w roli głównej.
Wyświetl wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: "O takom Polskem walczelismy"- Bolek
Dorkasz1, www88www oraz kilka innych Pań - jesteście wspaniałe.
Bardzo miło mi się z Wami rozmawia. Może nie każdy temat jest
wspólnie omawiany, ale zawsze wyczuwam w Waszych wypowiedziach
szczerość, serdeczność, chęć udzielenia pomocy, niekiedy nawet jak
zachodzi taka potrzeba, duchowe wsparcie. Nazwę to po ludzku - w
Waszych wypowiedziach czuję normalność. Mam wrażenie, że większość
naszych forumowych spraw odczuwam podobnie jak Wy. Przyznam się, że
też początkowo dałem się nabrać przechwałkom człowieka, który
wywołał tyle emocji wród nas wszystkich. Pięknie kiedyś napisałaś,
że "opanowanie to cecha dojrzałości", w związku z tym mogę o sobie
powiedzieć, że jestem dojrzały. W życiu codziennym staram się "ważyć
słowa", zarówno te mówione jak i pisane. Dlatego tak bardzo razi
mnie bezmyślne "obdarowywanie" różnymi epitetami wszystkich, którzy
się pod rękę nawiną. Na prawo i lewo, dosłownie za wszystko.
Współczuć tylko można takiego braku ogłady. Ale to chyba już nie
nasze zmartwienie. Ładnie kiedyś napisałaś, że bez względu na
wiek, "w sercu ciągle maj". Ze mną chyba jest podobnie. W sercu maj,
dewizą życiową optymizm i jakoś leci. Chociaż jeden z polskich
poetów, chyba Stanisław Lenartowicz napisał kiedyś, że "Serce, jak
wszystkie Serca, kiedy szczęśliwe łomoce, kiedy zranione płacze".
Słowa poety częściowo odpowiadają na nasze odczucia związane z
uczestnictwem w forum. Bo gdy człowiekowi oberwie się za darmo, to i
przykrość w sercu pozostaje, i na odwrót, jak znienacka zostanie się
obdarowanym dobrym słowem, to "w sercu maj i radość". Ale powiedzcie
prawdę, kto ma ochotę albo wręcz odwagę pisać na forum o swoich
uczuciach?, a przecież one towarzyszą nam w życiu na każdym kroku.
Są jego nieodzownym elementem. Miłość, nienawiść, patriotyzm,
serdeczność, zawiść, zazdrość, dobroć, wiara, szczerość itp. Nasza
forumowa przyjaciółka www88www nie ukrywa swojej miłości i
przywiazania do naszego miasta i okolicy. Nawet dostrzegła, że ja
kocham JL prawie tak samo mocno jak Ona. Bo w istocie rzeczy tak
jest. No ale za przyznanie się do wielkiego patriotyzmu lokalnego
można być odpowiednio nazwanym. Smutne to, że niektórzy ludzie nie
potrafią kochać, wybaczać, cieszyć się każdym nowym dniem, wszystkim
co nas otacza itp. Mam wrażenie, że trudniej im się żyje. Ale to już
inna bajka. Dziękuję za życzenia miłego dnia i od siebie również
życzę Wszystkim samych dobrych wiadomości i dużo radości.
POZDRAWIAM. Taszi Delek. Tavisupleba. Wyświetl wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Woiwodschaft Schlesien:)
Gość portalu: olo napisał(a):

> Cytuje przewodnik jakiegoś mało znanego wędrowcy, a
takich przewodników ukazywały się wówczas dziesiątki

Tym malo znanym wedrowca byl dr Mieczyslaw Orlowicz, przewodnik wydala
Ksiaznica Polska w 1924 roku.
Kilka linkow na temat tego malo znanego wedrowcy, ktorego przewodniki doczekaly
sie reprintow w XXI wieku:
www.rewasz.com.pl/inne_wydaw/ruthenus/index.html
"W skład Zarządu Oddziału , poza wcześniej wymienionymi, wchodzili m.in. Bohdan
Dzięciołowski, Achilles Rosenkranz, Lubosław Tomassi, Kornel Kubacki, Jarosław
Chełmiński, Kazimierz Drewnowski, Adam Huszcza, Karol Kawiński, Stanisław
Lenartowicz, Mieczysław Orłowicz, Jan Rzewnicki, Jan Rudziński, Jadwiga
Różycka, Bolesław Rothert, Henryk Mogilnicki, Justyn Wojsznis i Stefan Reczek."
www.warszawa.ptt.org.pl/ptt/strony/historia/histmain.html
"Mieczysław Orłowicz (1881-1959) był szczególną postacią w dziejach polskiej
turystyki i krajoznawstwa. Orłowicz był człowiekiem wszechstronnie
wykształconym, studiował prawo i historię sztuki. Jako pierwszy zajmował się
turystyką z urzędu, będąc w latach 1919-32 kierownikiem Referatu Turystyki w
Ministerstwie Robót Publicznych, a w latach 1932-39 i 1945-52 kierownikiem
Referatu w Wydziale Turystyki Ministerstwa Komunikacji. Niezależnie od
pełnionych funkcji, był turystą z zamiłowania. W czasie swoich
corocznych "wycieczek sierpniowych" i innych wypraw przewędrował całe Karpaty i
Sudety oraz większość innych gór Europy. Z każdej ze swoich wypraw pisał
szczegółowe sprawozdania, ponadto jest autorem około stu przewodników i
informatorów dotyczących ziem polskich i innych. W dniu 14-go kwietnia 1929
roku otrzymał tytuł Członka Honorowego PTT."

www.warszawa.ptt.org.pl/ptt/strony/historia/img/fot_05.jpg


Wyświetl wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Gwiazdy miezkajace we Wroclawiu
Stanisław Lenartowicz - reżyser wielu filmów, np. Giuseppe w Warszawie. Mieszka
na Biskupinie. Wyświetl wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: A czy znacie medialne osoby?
Ja chyba wszystkich przebiję: niedaleko mnie mieszka poeta Tadeusz Różewicz i
reżyser Stanisław Lenartowicz (ale tego to chyba już nie pamiętacie), choć
nakręcił w swoim życiu wiele filmów. Wyświetl wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: [pr] [1/2OT] Kino Dworcowe: ostateczne zamknięcie
http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,3922903.html

http://miasta.gazeta.pl/aliasy/mod/super_zoom.jsp?xx=3922840

Kino Dworcowe: ostateczne zamknięcie

Marta Czyż, komentarz: Adam Domagała2007-02-15, ostatnia aktualizacja
2007-02-15 20:23

Zamiast obchodzić jubileusz sześćdziesięciolecia działalności, najstarsze we
Wrocławiu - i prawdopodobnie jedyne tego typu kino w Europie - zostało
zamknięte. Definitywnie

Dworcowe to legenda Wrocławia. Na początku w niewielkiej salce wynajmowanej
od PKP, w zimie ogrzewanej węglową kozą, wyświetlano filmy instruktażowe.
Później przyszła pora na filmy dokumentalne, aż wreszcie, pod koniec lat
sześćdziesiątych - na fabularne. Widzom nie przeszkadzały nawet dobiegające
z holu zapowiedzi o nadjeżdżających pociągach.

Stanisław Dzierniejko, wieloletni szef kina, opowiada: - Jako dziecko
przybiegałem tutaj na wagary. Na filmy chadzała tu cała wrocławska bohema:
reżyserzy, aktorzy, ludzie z teatru Grotowskiego. Zbyszek Cybulski zwykle
siadał w fotelu numer dwa w czwartym rzędzie.

Jeszcze z w latach osiemdziesiątych na każdy z dziesięciu seansów na dobę
przychodziło ponad stu widzów. W sumie przez kino przewinęło się - jak
wyliczył Stanisław Dzierniejko - siedem milionów widzów.

Stanisław Lenartowicz, reżyser filmowy, twórca m.in. komedii "Giuseppe w
Warszawie": - To było świetne miejsce dla kinomana, bo często grali tu
tytuły, których nie można było zobaczyć w innych kinach we Wrocławiu.
Dworcowe miało swój klimat. Pamiętam, że kiedy musiałem coś załatwić w
mieście i nagle okazywało się, że muszę czekać godzinę lub dwie, to po
prostu szedłem na film. Ciągnął mnie tam również mój sentyment do
kolejarzy - mój ojciec był kolejarzem.

Przez ostatnie lata kino balansowało na granicy bankructwa.

Dzierniejko: - Nie wyświetlałem premier, bo zagraniczni dystrybutorzy filmów
pozawierali umowy z multipleksami. Sala świeciła pustkami.

Żeby zarobić na czynsz, Dzierniejko zaczął wyświetlać filmy pornograficzne.
Ale "Erotyka konesera" - choć wzbudziła chwilowe zainteresowanie mediów -
nie okazała się żyłą złota.

Gwoździem do trumny okazała się nowa ustawa o kinematografii, która na
właścicieli kin nałożyła obowiązek odprowadzania 2,1 proc. od zysku ze
sprzedaży biletów na Polski Instytut Sztuki Filmowej.

Dzierniejko: - Część tego podatku przeznacza się na finansowanie produkcji
dodatkowych kopii filmowych. Czyli na coś, czego i tak nie mogliśmy dostać!

Ostatnią nadzieją miał być repertuar spoza głównego nurtu produkcji
filmowej. Zmieniła się nazwa kina (z Dworcowego na Dworcoffe) i przez krótki
czas wyświetlane tu były dzieła młodych twórców z łódzkiej Filmówki i
Mistrzowskiej Szkoły Andrzeja Wajdy. Ale i ten pomysł nie sprawdził się. W
końcu Dzierniejko zrezygnował z prowadzenia kina i przekazał je niezależnej
grupie teatralnej Scena Witkacego.

Sebastian Majewski, szef Sceny Witkacego: - Zaproponowaliśmy dyrekcji dworca
takie same warunki, na jakich kino dzierżawił pan Dzierniejko, czyli 1,2
tys. zł miesięcznie. Zarząd nie zgodził się na nie i zaproponował stawkę
trzykrotnie wyższą. Nie stać nas na płacenie prawie czterech tysięcy złotych
czynszu, więc wynieśliśmy swoje rzeczy z kina. Od dwóch tygodni jest
zamknięte.

- Jeszcze nie wiemy, jak wykorzystamy lokal, ale z całą pewnością dworzec
nie jest dobrym miejscem do prowadzenia kina - twierdzi Marek Sieczkowski z
biura prasowego PKP SA w Warszawie. - Ma służyć podróżnym i zapewniać im
komfort, a nikt mi nie wmówi, że seans w takim kinie, w którym słychać hałas
i zapowiedzi pociągów, jest komfortowy. Poza tym dalsze prowadzenie kina nie
miało uzasadnienia ekonomicznego. PKP nie jest instytucją charytatywną, więc
nie możemy się zgodzić, by kino nadal płaciło grosze za dzierżawę.

Jarosław Broda, dyrektor wydziału kultury urzędu miejskiego: - Zaskoczyła
mnie ta decyzja dyrekcji dworca. Jestem gotowy wziąć udział w rozmowach z
zarządem PKP. Może jeszcze uda nam się dojść do porozumienia, bo pomysł, by
teraz działała tam Scena Witkacego, uważam za świetny.

Komentarz - Co było, to było

Wrocławskie kino Dworcowe to już tylko miłe wspomnienie. Świat idzie naprzód
i oferuje publiczności kinowej nowe możliwości. Dworcowe dogorywało przez
lata - jak inne małe kina we Wrocławiu: Ognisko, Pionier, Polonia, Klub
Dziennikarza, Pałacyk czy Oskar - i chyba nie ma sensu dłużej go reanimować.
Niech więc zostanie wspomnieniem, a fotele w nim już niech nie pokrywają się
jeszcze grubszą warstwą brudu. Niewiele rzeczy bardziej dołuje, niż
zapleśniała legenda.

Wyświetl wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Koniec jedynego Kina Dworcowego

Kino Dworcowe: ostateczne zamknięcie

http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,3922903.html

Marta Czyż, komentarz: Adam Domagała
starsze we Wrocławiu - i prawdopodobnie jedyne tego typu kino w Europie -
zostało zamknięte. Definitywnie
Zobacz powiekszenie
Fot. Łukasz Giza / AG
Kino Dworcowe nie wyświetli już żadnego filmu
Dworcowe to legenda Wrocławia. Na początku w niewielkiej salce wynajmowanej od
PKP, w zimie ogrzewanej węglową kozą, wyświetlano filmy instruktażowe. Później
przyszła pora na filmy dokumentalne, aż wreszcie, pod koniec lat
sześćdziesiątych - na fabularne. Widzom nie przeszkadzały nawet dobiegające z
holu zapowiedzi o nadjeżdżających pociągach.

Stanisław Dzierniejko, wieloletni szef kina, opowiada: - Jako dziecko
przybiegałem tutaj na wagary. Na filmy chadzała tu cała wrocławska bohema:
reżyserzy, aktorzy, ludzie z teatru Grotowskiego. Zbyszek Cybulski zwykle
siadał w fotelu numer dwa w czwartym rzędzie.

Jeszcze z w latach osiemdziesiątych na każdy z dziesięciu seansów na dobę
przychodziło ponad stu widzów. W sumie przez kino przewinęło się - jak
wyliczył Stanisław Dzierniejko - siedem milionów widzów.

Stanisław Lenartowicz, reżyser filmowy, twórca m.in. komedii "Giuseppe w
Warszawie": - To było świetne miejsce dla kinomana, bo często grali tu tytuły,
których nie można było zobaczyć w innych kinach we Wrocławiu. Dworcowe miało
swój klimat. Pamiętam, że kiedy musiałem coś załatwić w mieście i nagle
okazywało się, że muszę czekać godzinę lub dwie, to po prostu szedłem na film.
Ciągnął mnie tam również mój sentyment do kolejarzy - mój ojciec był kolejarzem.

Przez ostatnie lata kino balansowało na granicy bankructwa.

Dzierniejko: - Nie wyświetlałem premier, bo zagraniczni dystrybutorzy filmów
pozawierali umowy z multipleksami. Sala świeciła pustkami.

Żeby zarobić na czynsz, Dzierniejko zaczął wyświetlać filmy pornograficzne.
Ale "Erotyka konesera" - choć wzbudziła chwilowe zainteresowanie mediów - nie
okazała się żyłą złota.

Gwoździem do trumny okazała się nowa ustawa o kinematografii, która na
właścicieli kin nałożyła obowiązek odprowadzania 2,1 proc. od zysku ze
sprzedaży biletów na Polski Instytut Sztuki Filmowej.

Dzierniejko: - Część tego podatku przeznacza się na finansowanie produkcji
dodatkowych kopii filmowych. Czyli na coś, czego i tak nie mogliśmy dostać!

Ostatnią nadzieją miał być repertuar spoza głównego nurtu produkcji filmowej.
Zmieniła się nazwa kina (z Dworcowego na Dworcoffe) i przez krótki czas
wyświetlane tu były dzieła młodych twórców z łódzkiej Filmówki i Mistrzowskiej
Szkoły Andrzeja Wajdy. Ale i ten pomysł nie sprawdził się. W końcu Dzierniejko
zrezygnował z prowadzenia kina i przekazał je niezależnej grupie teatralnej
Scena Witkacego.

Sebastian Majewski, szef Sceny Witkacego: - Zaproponowaliśmy dyrekcji dworca
takie same warunki, na jakich kino dzierżawił pan Dzierniejko, czyli 1,2 tys.
zł miesięcznie. Zarząd nie zgodził się na nie i zaproponował stawkę
trzykrotnie wyższą. Nie stać nas na płacenie prawie czterech tysięcy złotych
czynszu, więc wynieśliśmy swoje rzeczy z kina. Od dwóch tygodni jest zamknięte.

- Jeszcze nie wiemy, jak wykorzystamy lokal, ale z całą pewnością dworzec nie
jest dobrym miejscem do prowadzenia kina - twierdzi Marek Sieczkowski z biura
prasowego PKP SA w Warszawie. - Ma służyć podróżnym i zapewniać im komfort, a
nikt mi nie wmówi, że seans w takim kinie, w którym słychać hałas i zapowiedzi
pociągów, jest komfortowy. Poza tym dalsze prowadzenie kina nie miało
uzasadnienia ekonomicznego. PKP nie jest instytucją charytatywną, więc nie
możemy się zgodzić, by kino nadal płaciło grosze za dzierżawę.

Jarosław Broda, dyrektor wydziału kultury urzędu miejskiego: - Zaskoczyła mnie
ta decyzja dyrekcji dworca. Jestem gotowy wziąć udział w rozmowach z zarządem
PKP. Może jeszcze uda nam się dojść do porozumienia, bo pomysł, by teraz
działała tam Scena Witkacego, uważam za świetny.

Komentarz - Co było, to było

Wrocławskie kino Dworcowe to już tylko miłe wspomnienie. Świat idzie naprzód i
oferuje publiczności kinowej nowe możliwości. Dworcowe dogorywało przez lata -
jak inne małe kina we Wrocławiu: Ognisko, Pionier, Polonia, Klub Dziennikarza,
Pałacyk czy Oskar - i chyba nie ma sensu dłużej go reanimować. Niech więc
zostanie wspomnieniem, a fotele w nim już niech nie pokrywają się jeszcze
grubszą warstwą brudu. Niewiele rzeczy bardziej dołuje, niż zapleśniała legenda.

Wyświetl wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: "Opowieści niesamowite" i "Opowieści niezwykłe"
"Opowieści niesamowite" i "Opowieści niezwykłe"
Pamiętacie ten cykl, a właściwie dwa cykle zrealizowanych w latach 60. i 70.
nowel? "Opowieści niezwykłe" stworzono w latach 1967-68:

1) Józef Korzeniowski - "Mistrz tańca" (tytuł oryginału: "Narożna kamienica"),
reż. Jerzy Gruza

2) Stefan Grabiński - "Pożarowisko", reż. Ryszard Ber

3) Stefan Grabiński - "Ślepy tor", reż. Ryszard Ber

4) Henryk Rzewuski - "Ja gorę!", reż. Janusz Majewski

5) Ludwik Niemojowski - "Szach i mat!", reż. Andrzej Zakrzewski

6) Aleksander Świętochowski - "Klub szachistów", reż. Witold Lesiewicz

Były one ekranizacjami polskich opowiadań. Zanim jednak powstały, zaczął
powstawać cykl innych krótkometrażowych filmów, będących adaptacjami dzieł
zagranicznych autorów. Były to tzw. "Opowieści niesamowite", a cykl liczył 17
nowel.

1) Theophile Gautier - "Awatar, czyli zamiana dusz" (tytuł oryginału:
"Awatar"), reż. Janusz Majewski

2) Prosper Mérimée - "Błękitny pokój", reż. Janusz Majewski

3) Prosper Mérimée - "Venus z Ille", reż. Janusz Majewski

4) Prosper Mérimée - "Lokis. Rękopis profesora Wittembacha", reż. Janusz Majewski

5) Auguste Villiers de l'Isle-Adam - "Tortura nadziei", reż. Ewa Petelska i
Czesław Petelski

6) Oscar Wilde - "Duch z Canterville", reż. Ewa Petelska i Czesław Petelski

7) Oscar Wilde - "Zbrodnia lorda Artura Savile'a", reż. Witold Lesiewicz

8) Ambrose Bierce - "Droga w świetle księżyca", reż. Witold Orzechowski

9) William Collins - "Przeraźliwe łoże", reż. Witold Lesiewicz

10) Alexandre Dumas syn - "Zmartwychwstanie Offlanda", reż. Jerzy Zarzycki

11) Aleksiej Tołstoj - "Upiór", reż. Stanisław Lenartowicz

12) Iwan Turgieniew - "Pieśń triumfującej miłości", reż. Andrzej Żuławski

13) Robert Louis Stevenson - "Markheim", reż. Janusz Majewski

14) Edgar Alan Poe - "Beczka Amontillado", reż. Leon Jeannot

15) Edgar Alan Poe - "Bicie serca", reż. Jan Laskowski


Więcej tytułów nie jestem pewien. Wydaje mi się, że do cyklu należą również:

16) Edgar Alan Poe - "System" (tytuł oryginału: "The System of Dr. Tarr and
Professor Fether"), reż. Janusz Majewski

17) Aleksandr Puszkin - "Dama pikowa", reż. Stanisław Lenartowicz


Być może w niedalekiej przyszłości coś więcej na temat wyżej wymienionych
nowel napiszę. A na razie dodać chciałbym jeszcze, ze w latach 60. i na
początku 70. zrealizowano również cykl nowel "Klasyka światowa" (w tym Bierce,
Puszkin i Turgieniew), cykl komediowy "Komedie pomyłek" oraz cykl ekranizacji
opowiadań Stanisława Lema. Wyświetl wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Wujek Naszych Czasów
Gość portalu: Z napisał(a):
> A ile głosów w sumie oddano?


Oddano 4368 głosów, ważnych 3718.

Klasyfikacja od 1. do 10. miejsca

1. ks. Aleksander Zienkiewicz "Wujek" - 24,42 proc.

2. Bogdan Zdrojewski - 13,02 proc.

3. ks. Stanisław Orzechowski - 10,22 proc.

4. kard. Henryk Gulbinowicz - 6,40 proc.

5. Wojciech Dzieduszycki - 4,92 proc.

6. prof. Jan Miodek - 4,81 proc.

7. Maciej Zieliński - 4,55 proc.

8. Władysław Frasyniuk - 3,63 proc.

9. Tadeusz Różewicz - 3,52 proc.

10. Andrzej Waligórski - 3,50 proc.
____________________________

11. prof. Ludwik Hirszfeld 127 głosów

12. Wanda Rutkiewicz 64,

13. Waldemar Fydrych "Major" 48,

14. Hanna i Antoni Gucwińscy 41,

15. Jerzy Grotowski 40,

16. Lech Janerka 39,

17. Ryszard Tarasiewicz 38,

18-19. Rafał Kubacki i Henryk Tomaszewski 37,

20. prof. Alfred Jahn 30,

21. prof. Hugo Steinhaus 30,

22. Marek Hłasko 29,

23. Jadwiga Grabowska-Hawrylak 27,

24. Igor Przegrodzki 21,

25. prof. Olgierd Czerner 16,

26. Rafał Wojaczek 13,

27. Jan Kaczmarek 12,

28-30. prof. Tadeusz Mikulski, prof. Stanisław Tołpa, ks. Franciszek Głód po
11;

31-32. kard. Bolesław Kominek i prof. Wiktor Bross po 10;

33. ks. Adam Wiktor 9;

34. o. Ludwik Marian Wiśniewski 8;

35. Sylwester Chęciński 6;

36-40. Ryszard Szurkowski, prof. Ryszard Kocięba, prof. Marian Suski, Dariusz
Zelig, Marek Petrusewicz po 5;

41-42. Ewa Szumańska, Janusz Sybis 4;


43-48. Stefan Arczyński, Eugeniusz Get-Stankiewicz 3, prof. Tadeusz Marciniak
3, Kazimierz Braun, prof. Eugeniusz Geppert, prof. Karol Modzelewski po 3;

49-50. Renata Mauer-Różańska, Konstanty Pociejkowicz po 2;

51. Jan Jakub Kolski 1,

52-60. Roman Aftanazy, prof. Stanisław Dawski, prof. Stanisław Kulczyński,
prof. Dionizy Smoleński, prof. Zbigniew Horbowy, Stanisław Lenartowicz,
Mieczysław Łopatka, Józef Zapędzki - bez głosu.
"GW"

______________

Nie dziwię się, że pierwsza dziesiątka podana w procentach, bo to trochę łyso
napisać, że np. Zdrój (II. m-ce) nie zebrał nawet 500 głosów. Jak na taaaaki
plebiscyt i 630-tysięczne miasto nie są liczby powalające. Mizeria

___________________________________________________
"Nieważne, kto głosuje, ważne, kto liczy głosy."
/Józef Stalin/
Wyświetl wszystkie wiadomości z tego wątku



Temat: Lista Morderstw Popelnionych przez Zydow
Wspomnienie o Jakubie Goldbergu
Wspomnienie o Jakubie Goldbergu
współtwórcy legendy łódzkiej Szkoły Filmowej i powojennego filmu polskiego
Janusz Kozłowski


Ze stolicy Danii, Kopenhagi, nadeszła wiosną zeszłego roku smutna wiadomość, że
zmarł tam Jakub Goldberg - reżyser i scenarzysta, współtwórca legendy łódzkiej
Szkoły Filmowej i powojennego filmu polskiego.

Należał do pierwszego rocznika Wyższej Szkoły Filmowej, tak zwała się wówczas
nasza uczelnia nienosząca jeszcze w nazwie słowa "państwowa" - wspomina
wieloletni rektor PWSFTviT w Łodzi, prof. Henryk Kluba. - Jakub Goldberg
przyjęty został na Wydział Reżyserii 5 października 1948 r. Warto nadmienić, że
otrzymał indeks z numerem 9.

Razem z nim studiowali na tym samym Wydziale między innymi: Stanisław
Lenartowicz, Janusz Nasfeter, Wadim Berestowski, Jan Batory, Ewa i Czesław
Petelscy, a na równoległym Wydziale Operatorskim - Roman Wionczek, Kurt Weber,
Zbigniew Raplewski.

Był to jeden z najliczniejszych powojennych roczników - liczył prawie stu
studentów.

Kuba Goldberg, pochodzący z Warszawy, gdzie się urodził 29 sierpnia 1924 r.,
jak pamiętam jego ojciec był z zawodu stolarzem, miał o wiele trudniejszy start
niż większość z nas, ponieważ nie miał wcześniej żadnego przygotowania
zawodowego, ja na przykład byłem słuchaczem Studium Teatralnego im. Adama
Mickiewicza w Częstochowie.

Poznaliśmy się w 1953 r., wówczas kiedy zacząłem studiować. Zbliżyła nas potem
gra w eksperymentalnym, legendarnym dzisiaj filmie Romana Polańskiego "Dwaj
ludzie z szafą". Mnie z Kubą Goldbergiem przypadło w udziale dźwigać wspólnie
osławioną szafę z lustrem. Kręciliśmy go w bardzo trudnych warunkach na
wybrzeżu.

Wiele niecodziennych zdarzeń wiąże się z tym filmem, ale w pamięci utkwiły mi
najbardziej dwa wydarzenia. Scena, w której wygrzewamy się, leżymy z Kubą w
słońcu, patrząc na przesuwające się chmurki (uchwycił to po mistrzowsku Roman
Polański), wśród gigantycznych stosów drewnianych beczek, służących do
przechowywania i transportu ryb. Widzi nas strażnik, nakazuje opuścić to
miejsce i kiedy opieramy się, wyrywa klapkę z rozsypującej się beczki, bije nas
i przepędza. Zapach, jaki wydobywał się z beczek był nie do zniesienia, po
kilku minutach strasznie rozbolała nas głowa. Ale opłacało się... powstała
bowiem scena utrzymana w świetnym, surrealistycznym klimacie.

Przebywaliśmy bardzo długo razem, od wczesnego rana do późnego wieczora na
planie i nastał taki moment, taki czas, kiedy już mieliśmy wszyscy siebie dość.

Polański jeszcze przed kręceniem filmu kazał mi specjalnie zapuścić zarost.
Któregoś dnia Kuba wyrwał maszynką do golenia część mojego zarostu. Roman się
wtedy niesamowicie wściekł, stłukł lustro i zszedł z planu. Później pojawił
się, jak gdyby nic się nie stało. To był właśnie cały Romek. Zakupiono wtedy,
na wszelki wypadek, dziesięć luster.

Jakub Goldberg, jak go zapamiętałem, żył szybko, pełnią życia. Był niezrównany
w towarzystwie, lubił w nim brylować, ubierał się elegancko i modnie.

Nasza przyjaźń przetrwała wszystkie lata. Spotykaliśmy się później w mieszkaniu
Andrzeja Czekalskiego. Żywił zawsze wielki sentyment do Łodzi, do pamiętnych
schodów w Szkole Filmowej i do "Honoratki".

Chcemy ufundować pamiątkową tablicę na cmentarzu żydowskim w Warszawie.

Goldberga kilkakrotnie wspomina Roman Polański w książce "Roman" (Wydawnictwo
Polonia, Warszawa 1989) - Innym człowiekiem z naszego kółka był Kuba Goldberg,
absolwent łódzkiej szkoły, ze świetną opinią, choć w czasie pięciu lat studiów
nie udało mu się zrealizować ani jednego filmu. Tego dowcipnego, przedwcześnie
pomarszczonego, elegancko ubranego człowieka, otaczał nimb niezwykłości i to z
jednego wyłącznie powodu: łączyła go przyjaźń z Andrzejem Munkiem, który
mianował go swoim asystentem.

Był współreżyserem oraz współautorem scenariusza - wraz z Jerzym Skolimowskim i
Romanem Polańskim - głośnego "Noża w wodzie", który po znanych perypetiach
politycznych w kraju, nominowany na Zachodzie do Oskara, utorował Polańskiemu
drogę do kariery światowej.

Jakub Goldberg był między innymi asystentem reżysera w tak głośnych filmach
powojennych, jak: "Celuloza" (1953) i "Pod Gwiazdą Frygijską" (1954) Jerzego
Kawalerowicza, współpracował reżysersko przy powstawaniu "Człowieka na torze"
(1956) i "Eroiki" (1957) Andrzeja Munka, które przeszły do historii kina
polskiego. Jako drugi reżyser asystował przy kręceniu filmu "Mąż swojej żony"
(1960). W sumie brał udział w tworzeniu kilkunastu polskich filmów.

W pięknym i wzruszającym pożegnaniu Jakuba Goldberga, zamieszczonym na łamach
łódzkiej "Gazety Wyborczej" (z 20 maja ub.r.), jego bliscy i wieloletni
przyjaciele - Andrzej Czekalski i Andrzej Gronau napisali:

I wydawało się, że Ty - mały Kuba, mądry Kuba, wesoły Kuba - nie możesz mieć
wrogów. Ale przyszedł czas i źli ludzie zmusili Cię do wyjazdu. Na Dworcu
Gdańskim nadrabiałeś miną w oknie odjeżdżającego pociągu. Poszarzało,
posmutniało na tyle długich lat. Zostały tylko listy, dużo listów, zaproszenia,
odwiedziny. Ostatni raz, już wiedząc, żegnaliśmy Cię na Okęciu.
Powiedziałeś: "Odlatuję...". To było ostatnie słowo, które usłyszeliśmy od
Ciebie.

Przymykamy oczy, bo chcemy widzieć jak odlatujesz, lecisz, mały jak polskie
ptaki, lecisz ku słońcu. Tacy radośni jak Ty, mogą odlatywać tylko ku słońcu.
To nic, Kubuś. Z naszej półki już biorą. Zobaczymy się niebawem...


Wyświetl wszystkie wiadomości z tego wątku
Powered by WordPress, © Blog hermionaharry